Przejdź do głównej zawartości

Rzeczy, które wpycham ludziom do gardła

Ten tekst jest w dużej mierze wynikiem udzielania się w facebookowych grupach okołofandomowych. Jeżeli w jakiejś jesteście, to prawdopodobnie widzieliście przynajmniej raz w życiu post o treści typu "co obejrzeć/przeczytać/posłuchać, jakie rzeczy polecacie". Rzadko biorę udział w takich polecankach, ale jeżeli podane przez piszącego kryteria mi odpowiadają (nie ma bowiem w internecie gorszej rzeczy niż ludzie, którzy ignorują podane wymagania), to staram się go przekonać do dania szansy konkretnej rzeczy. Podczas mojej działalności w social media wykrystalizowałam sobie kilka typów należących do różnych dziedzin kultury, i o nich dzisiaj napiszę - mam nadzieję, że i Wy je sprawdzicie (albo już znacie i lubicie)

FILM:

Moim skromnym zdaniem jest to jedna z lepszych (jeśli nie najlepsza) ekranizacja komiksu.

Scott Pilgrim vs the World - film Edgara Wrighta, którego cała widziana przeze mnie filmografia jest godna polecenia (jaka szkoda, że to nie on robi Ant-Mana *chlip*). Reżyser posiada specyficzny, łatwo rozpoznawalny styl, którego chyba najważniejszym  wyróżnikiem jest szybki montaż. Widać to również w polecanej przez mnie produkcji - jest to ekranizacja komiksu Bryana Lee O'Malleya o chłopaku z Toronto, który musi pokonać Siedmiu Złych Byłych ukochanej Ramony. Brzmi absurdalnie? Tak właśnie jest! Zwłaszcza, że pod względem wizualnym produkcja często upodabnia się do komiksu, używając charakterystycznych dla tego medium środków wyrazu (niektóre ujęcia to wierne przeniesienie na ekran kadrów z pierwowzoru) i nie traci pokrętnego poczucia humoru. Mnie ta mieszanka przypadła do gustu. Mam nadzieję, że Wam też się spodoba.
PS. Zwróccie uwagę na cameo (i brwi) Chrisa Evansa, który zagrał (przecudownie zresztą) jednego ze złych chłopaków.
Trudno o rolę tak różną od innych komiksowych postaci Cevansa - Capa i Human Torcha.


SERIAL:

BBC3, dlaczego?

In the Flesh - o tym serialu już się na blogu rozpisywałam w superlatywach, tym bardziej smuci mnie anulowanie dalszej produkcji przez BBC Three (choć fani próbują przekonać do kontynuowania Amazon i Netflix). To opowieść z zombie, ale nie o zombie, traktująca o nietolerancji, inności, odrzuceniu i innych ważnych tematach, mądrze napisana, rewelacyjnie zagrana, z pięknymi, jakby spłowiałymi zdjęciami krajobrazów północnej Anglii. Poza tym: to tylko 9 (słownie: DZIEWIĘĆ) godzinnych odcinków. Proszę więc wszystkich, którzy to czytają, o zobaczenie In The Flesh. A potem podpisania odpowiednich petycji
Dlaczego?

KSIĄŻKI:

Diuna - klasyka literatury science fiction. Frank Herbert stworzył niesamowicie szczegółowy, intrygujący świat, czerpiący z tradycji różnych kultur i gatunków, opowiadając przy okazji historię zahaczającą o tematykę przeznaczenia, tradycji, a nawet ekologii. Powieść niesamowicie wpływa na wyobraźnię - po prostu czuje się gorąco bijące z piasków Arrakis. Nie będę pisać, o czym właściwie jest Diuna - sprawdźcie sami. Nawet, jeżeli fantastyki naukowej dotychczas nie znosiliście.
Cykl Franka Herberta i jego niezwykle sugestywna wizja świata przedstawionego inspirował wielu twórców fanartów.

Ziemiomorze - Le Guin, razem z Lewisem i Tolkienem, zaliczana jest do absolutnej klasyki high fantasy. Tym bardziej szkoda, że mało kto o jej cyklu słyszał. Być może niektórzy z Was mieli Czarnoksiężnika z Archipelagu jako szkolną lekturę (i mają z tego powodu złe wspomnienia), jednak po ponownym przeczytaniu być może zwrócicie uwagę na kilka nierozwiązanych wątków, które znajdą swoje rozwinięcie w Grobowcach Atuanu i kolejnych częściach. W ogóle cykl dużo zyskuje, gdy traktowany jest jako pojedyncza, długa książka, i w ten sposób właśnie wydano jakiś czas temu Ziemiomorze w Polsce (również w wersji elektronicznej, którą w zależności od promocji można kupić czasem nawet za 30 złotych) 
Jeżeli nie słyszeliście o Ziemiomorzu, powinniście koniecznie nadrobić te zaległości.

KOMIKSY:

Wiem, że świat komiksów może się wydawać nieprzyjazny. Ale w ten sposób tracicie właśnie takie perełki, jak cała seria o Hawkeye'u Matta Fractiona.

W kategorii komiksów raczej nie polecam pojedynczych tytułów. Chętnie jednak pomagam ludziom, którzy pragną zacząć swoją przygodę z tym medium (mówię tu głównie o tematyce superhero), a czują się pogubieni i nie mają zielonego pojęcia na temat co, gdzie, kto z kim, jak. Jeszcze na początku zeszłego roku sama byłam takim zagubionym przyszłym czytelnikiem, więc nie występuję z pozycji eksperta, a raczej osoby, która zna Twój ból. Tak więc - jeżeli macie jakieś pytania typu "chcę zacząć czytać komiksy, ale nie wiem jak" - możecie do mnie pisać, z przyjemnością pomogę przynajmniej jednej zagubionej duszy! 

MUZYKA:

Jeżeli mówimy o muzyce, to raczej nie mam swojego typu (w ogóle nie lubię się muzycznie ograniczać, mam dość eklektyczny gust, który sprawia problem przy każdym pytaniu "więc, czego ty właściwie słuchasz?"). W zależności od okazji polecam różne kawałki i zespoły, ale w sumie najbliżej tytułowej kategorii są ostatnio u mnie Mumford & Sons, na punkcie których ostatnio "mam fazę".

GRY:

Jak może zauważyliście, nie piszę o grach komputerowych. Naprawdę, cała ta gałąź kultury to dla mnie kupka wstydu. Nie gram przede wszystkim dlatego, że jest to kosztowne, czasochłonne i zdecydowanie nie na mojego starego laptopa, który kilka lat temu odmówił posłuszeństwa przy Civ V (ale jako obserwator kolegów przyznam, że tego żałuję). "Z drugiej ręki", czyli wspólnej gry ze znajomymi, polecę posiadające niesamowity klimat Limbo. Tak naprawdę to dałam tę kategorię dlatego, że chciałabym poznać wasze typy dla absolutnego laika w tym temacie. 
Limbo jest creepy. Zagrajcie w to nocą.
To by było ode mnie tyle (na dziś). Mam nadzieję, że Wy podzielicie się ze mną swoimi faworytami, których moglibyście polecać na okrągło. Niewykluczone, że ktoś znajdzie w ten sposób nową ulubioną rzecz :)
Śledź

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wyzwanie czytelnicze - Geralt a baśnie

Niedawno Rusty Angel zaproponowała pisanie recenzji historii będących retellingami klasycznych opowieści, takich jak baśnie czy legendy. Nie musiałam się zbyt długo zastanawiać nad wyborem.Chciałabym w tym tekście opowiedzieć o opowiadaniach Andrzeja Sapkowskiego, który w "Ostatnim Życzeniu" i "Mieczu Przeznaczenia" zawarł sporo mniej lub bardziej zakamuflowanych nawiązań m.in. do baśni Andersena i Braci Grimm. Urodziłam się w drugiej połowie lat 90. Pamiętam więc kupowane przez tatę wiedźmińskie książki z dopiskiem na okładce: "Polityka poleca: czytaj polską fantastykę" i ilustracjami z przerażającymi mnie wówczas czaszkami. Do przygód Geralta wróciłam kilka lat później - w gimnazjum. Lektura opowiadań i sagi wywarła na mnie wtedy spory wpływ. Obecnie zauważam wady pięcioksięgu, ale nadal mam do niego sporo sentymentu i lubię powracać do świata wykreowanego przez Sapkowskiego. Jeszcze bardziej jednak uwielbiam historie zawarte w "Ostatnim Życzen...

Lets go and do some SCIENCE! Czyli recenzja Big Hero Six

Chciałam pójść na film. Całkiem sporo na niego czekałam, interesowałam się wiadomościami o nim, planowałam napisać recenzję. W zasadzie pójście na "Kosogłosa" miałam zaplanowane, gdy rok temu wychodziłam z sali kinowej po "W pierścieniu ognia". Ale po drodze pojawił się cudowny zwiastun nowego filmu Disneya, który pokazałam całej rodzinie. I tak oto już dzień po premierze familia Śledziów znalazła się na seansie "Wielkiej Szóstki". I świetnie się bawiła. But first, lemme take a #SELFIE (musiałam) Wydawać by się mogło, że nie miałabym nic do roboty w sali kinowej wypełnionej dziećmi (i rodzicami), które wydają się być grupą docelową każdej disneyowskiej produkcji. Uważam jednak, że o wielkości tych animacji stanowi fakt, że mogą sprawić frajdę osobie w każdym wieku. Zwłaszcza, że "Wielka Szóstka" była promowana jako film (luźno)oparty na komiksach Marvela. Napisałam już, jak uroczy potrafi być ten film? Jak to często bywa, nie zapozn...

Błękitne Cornetto, czyli recenzja Hot Fuzz

Jakiś czas temu polecałam na blogu "Scott Pilgrim vs the World". Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Edgara Wrighta. Twórczością specyficzną, ale trafiającą wprost do mojego nerdowskiego serduszka. Potem (dzięki telewizji) udało mi się zapoznać z "The World's End", które sprawiło, że zaczęłam szukać dwóch poprzednich części Trylogii Cornetto. Polowanie na DVD z polską wersją językową "Hot Fuzz" zakończyło się sukcesem, a niedawno udało mi się obejrzeć film. I wiecie co? IT.  WAS.  AWESOME. Zacznijmy jednak tę recenzję "po bożemu", czyli od przedstawienia fabuły. Głównym bohaterem jest londyński policjant Nicholas Angel (Simon Pegg, również współscenarzysta filmu). Angel to supergliniarz - poświęca się swojej pracy całkowicie i osiąga wyniki znacznie przekraczające średnią ( think Sam Vimes ). Nic dziwnego więc, że przełożeni postanawiają wysłać go do spokojnego i idealnego miasteczka Sandford, w którym nic się nie dzieje....