Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą recenzja

Deadpool - recenzja

Śmieszna sprawa z tym Deadpoolem - doskonale pamiętam te czasy, kiedy fani Najemnika z Niewyparzoną Gębą widzieli godną ekranizację tylko w najbardziej odrealnionych marzeniach, wspominam też moment na krótko przed SDCC Anno Domini 2014, kiedy to w internecie pojawiały się pogłoski o trailerze, oraz ten moment, kiedy to test footage będący spełnieniem wszystkich marzeń wypłynął - i dał zielone światło dla całej produkcji, którą możemy obecnie oglądać. Jak więc wyszło? Powiem tak: dokładnie wiedziałam, na co się piszę, więc i nie wyszłam z kina rozczarowana. Po prawdzie to nawet nie oczekiwałam jakiejkolwiek fabuły - wystarczyłby mi półtoragodzinny monolog Deadpoola mówiony wprost do kamery. Jednak film wrzuca naszego bohatera w historię: ta rozgrywająca się w retrospekcjach to kolejna wariacja na temat origin story, ta dziejąca się współcześnie zaś jest podejściem do schematu (rape and) revenge. W związku z tym Deadpool pozbawiony jest szokujących zwrotów fabuły - ta niedogodność j...

Dinozarły i cała reszta - wrażenia po "Jurassic World"

Jak pewnie wielu z Was, tak i ja w dzieciństwie przechodziłam okres fascynacji dinozaurami. Pierwszy "Jurassic Park" oglądałam wypożyczony z osiedlowej wypożyczalni VHSów (#gimbyniepamietajo, jest to coś niemalże tak prehistorycznego jak fauna mezozoiku). Książkę Michaela Chrichtona zaś wzięłam kiedyś na wakacje, co oczywiście skończyło się czytaniem w kółko, aż do znajomości niemal na pamięć. Można więc powiedzieć, że moja wyprawa do kina była nostalgia-driven  i nastawiona na dinozaury. Jeżeli tego oczekujecie, to uspokajam: to właśnie otrzymacie. Panie i panowie, rozpocznijmy więc wycieczkę. Z cyklu TruStory. I ain't even kidding , ale to mnie bawi. 1/2. Fabuła: W podstawowych założeniach niezwykle przypomina JP i Tupolewa  katastrofy samolotowe: mnóstwo małych incydentów, które razem prowadzą do rozwałki wszystkiego. 1. Nostalgia:  Oczywiście można iść do kin bez wcześniejszego kontaktu z serią, ale widać, że JW dużo bierze od poprzedników i do nich nawi...

Mad Max: Fury Road jest super - luźne przemyślenia po seansie

Nareszcie. Nareszcie zobaczyłam film, o którym było tak głośno na tumblr. (chyba według tamtejszej blogowej braci jest to Blockbuster Lata*) Dosyć późno, biorąc pod uwagę ogromną miłość Śledzia Jr. do Toma Hardy'ego. Oparłam się pokusie, związanej z tym, że ponoć 1080px jest już we internetach i pofatygowałam się do kina. Poniżej przedstawiam niekoniecznie ogarnięte refleksje, z których kiedyś Być Może™ zrobię pełnoprawną recenzję. Disclaimer: poprzednich trzech Mad Maxów nie widziałam, mam je jeszcze przed sobą. Po pierwsze: świat przedstawiony. Dużo zyskuje na tym, że widz zostaje w jego środek wrzucony, i odkrywa reguły rządzące jego kawałkiem. Może też podziwiać małe detale, dodające charakterystcznego klimatu (takie jak na przykład używany w Cytadeli salut, naśladujący układ cylindrów w silniku V8) Po drugie: fabuła. Wszystko, co już czytaliście jest prawdą: ten film to jeden wielki pościg. ALe za to jaki! Emocjonujący (dosłownie wciskający w krawędź fotela), bez chwili w...

Błękitne Cornetto, czyli recenzja Hot Fuzz

Jakiś czas temu polecałam na blogu "Scott Pilgrim vs the World". Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Edgara Wrighta. Twórczością specyficzną, ale trafiającą wprost do mojego nerdowskiego serduszka. Potem (dzięki telewizji) udało mi się zapoznać z "The World's End", które sprawiło, że zaczęłam szukać dwóch poprzednich części Trylogii Cornetto. Polowanie na DVD z polską wersją językową "Hot Fuzz" zakończyło się sukcesem, a niedawno udało mi się obejrzeć film. I wiecie co? IT.  WAS.  AWESOME. Zacznijmy jednak tę recenzję "po bożemu", czyli od przedstawienia fabuły. Głównym bohaterem jest londyński policjant Nicholas Angel (Simon Pegg, również współscenarzysta filmu). Angel to supergliniarz - poświęca się swojej pracy całkowicie i osiąga wyniki znacznie przekraczające średnią ( think Sam Vimes ). Nic dziwnego więc, że przełożeni postanawiają wysłać go do spokojnego i idealnego miasteczka Sandford, w którym nic się nie dzieje....

Strzał w dziesiątkę? Recenzja "Snajpera"

„Snajper”, najnowszy film Clinta Eastwooda, już w momencie premiery wywołał spore kontrowersje. Z jednej strony został nominowany do Oscarów, ale pojawiło się wiele głosów krytycznych, zwłaszcza pod aspektem wymowy i przekazu filmu. Oto bowiem reżyser, uznawany przez wielu za symbol typowego amerykańskiego konserwatyzmu i republikańskich wartości, zekranizował autobiografię teksańskiego snajpera, Chrisa Kyle’a, rekordzisty pod względem celnych strzału z największej odległości. Można było się więc spodziewać, że usłyszymy recenzje, w których podkreśla się szkodliwość filmowej propagandy, gloryfikacji wojny, rasizmu i nietolerancji religijnej. Część internautów uznała wręcz, że produkcja ta, wraz z „50 twarzami Greya” odpowiada niemalże za całe zło tego świata. Warto jednak wziąć pod uwagę to, że uwagi te pochodzą przede wszystkim ze Stanów Zjednoczonych. Mimo globalizacji nadal istnieje swoisty kontekst kulturowy, w którym film ten jest osadzony, co zdecydowanie wpływa na nieco inny ...

Short - Batwoman #5

Cześć! Postanowiłam wprowadzić nową kategorię tekstów na blogu. Mam mało czasu na tworzenie długich materiałów, i wiele tematów, które nadają się na te krótsze. Będą one się ukazywać pod wspólną nazwą - short. Planuję tu zamieszczać takie rzeczy, jak recapy odcinków seriali, zeszytów komiksowych, minirecenzje muzyki i (nieco starszych) filmów. Cel jest prosty - pragnę nieco ożywić blog i zmobilizować się do pisania treści, które nie są ani dla SK, ani dla W Ogóle. Mam nadzieję, że uda mi się powrócić do wakacyjnej normy ponad dwóch wpisów na tydzień, nawet, jeśli stanie się to kosztem ich długości (miejmy nadzieję, ze nie jakości). Na pierwszy ogień idzie zeszyt, który niedawno wygrałam w konkursie Panteonu - Batwoman #5 (z restartu n52). Muszę przyznać, że przed lekturą mało wiedziałam o bohaterce (tylko tyle, że nazywa się Kate Kane i jest jedną z najbardziej prominentnych postaci queer w DC) i nie byłam pewna, czego mogę oczekiwać. W dodatku fakt, że ten numer kończy story arc ...

Kinowe podsumowanie 2014 roku

2014 powoli się kończy, więc wzorem chyba wszystkich postanowiłam zrobić podsumowanie roku. Skupiłam się przede wszystkim na filmach, które widziałam w kinie (z wyjątkami, głównie telewizyjnymi). Nadal bowiem zostało mi kilka DVD do zobaczenia (głównie z tymi oscarowymi filmami), więc oczywiście listę będą dominować przede wszystkim blockbustery. O zaległościach napiszę kiedy indziej. PPS. Tak, wstydzę się tych zaległości, nadrobię to D: Luty: The Lego Movie Śledziowy zaciesz :D Bardzo chciałam zobaczyć ten film w kinie, ale udało się dopiero z DVD. I wiecie co? IT WAS AWESOME! Serio, to dowcipna ekranizacja zabaw, jakie chyba każdy toczył w dzieciństwie (ja na przykład z tych względów lubię scenę ze "SPACESHIIIIIP!"), okraszona strasznie fajną obsadą w oryginale (zaleta DVD, ale dubbing też daje radę), i w dodatku najlepsze kinowe przedstawienie Batmana (a jak dodamy Wonder Woman i przezabawną relację Supermana z Green Lantern, to niech się powstające Justice League...

Lets go and do some SCIENCE! Czyli recenzja Big Hero Six

Chciałam pójść na film. Całkiem sporo na niego czekałam, interesowałam się wiadomościami o nim, planowałam napisać recenzję. W zasadzie pójście na "Kosogłosa" miałam zaplanowane, gdy rok temu wychodziłam z sali kinowej po "W pierścieniu ognia". Ale po drodze pojawił się cudowny zwiastun nowego filmu Disneya, który pokazałam całej rodzinie. I tak oto już dzień po premierze familia Śledziów znalazła się na seansie "Wielkiej Szóstki". I świetnie się bawiła. But first, lemme take a #SELFIE (musiałam) Wydawać by się mogło, że nie miałabym nic do roboty w sali kinowej wypełnionej dziećmi (i rodzicami), które wydają się być grupą docelową każdej disneyowskiej produkcji. Uważam jednak, że o wielkości tych animacji stanowi fakt, że mogą sprawić frajdę osobie w każdym wieku. Zwłaszcza, że "Wielka Szóstka" była promowana jako film (luźno)oparty na komiksach Marvela. Napisałam już, jak uroczy potrafi być ten film? Jak to często bywa, nie zapozn...

Czytając i słuchając o Londynie Pod - "Nigdziebądź"

Bardzo lubię twórczość Neila Gaimana. Zaczęło się, kiedy pokochałam Świat Dysku Pratchetta i sięgnęłam po napisany przez obu twórców "Dobry omen". Potem przyszła pora na inne książki (np. "Amerykańscy Bogowie" czy "Gwiezdny pył") i komiksy (o "1602"  już tu wcześniej pisałam , obecnie kończę czytać "Sandmana"*). Nie wiedzieć czemu, długo nie zabierałam się do lektury "Nigdziebądź", które czekało na Kindle'u od czasu impulsywnego zakupu w promocji Amazona. Impulsem, który sprawił, że przysiadłam do lektury, była informacja o słuchowisku BBC (jestem z tych, co przed zobaczeniem spektaklu, filmu lub wysłuchaniem audycji starają się zapoznać z literackim pierwowzorem). Moje ulubione wyobrażenie Mr. Croupa i Mr Vandemara "Nigdziebądź" ma za sobą ciekawą historię. Najpopularniejsza jest chyba książka, ale nie wszyscy wiedzą, że jest to nowelizacja napisanego przez autora miniserialu BBC. W zeszłym roku zaś p...