Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Marvel

Deadpool - recenzja

Śmieszna sprawa z tym Deadpoolem - doskonale pamiętam te czasy, kiedy fani Najemnika z Niewyparzoną Gębą widzieli godną ekranizację tylko w najbardziej odrealnionych marzeniach, wspominam też moment na krótko przed SDCC Anno Domini 2014, kiedy to w internecie pojawiały się pogłoski o trailerze, oraz ten moment, kiedy to test footage będący spełnieniem wszystkich marzeń wypłynął - i dał zielone światło dla całej produkcji, którą możemy obecnie oglądać. Jak więc wyszło? Powiem tak: dokładnie wiedziałam, na co się piszę, więc i nie wyszłam z kina rozczarowana. Po prawdzie to nawet nie oczekiwałam jakiejkolwiek fabuły - wystarczyłby mi półtoragodzinny monolog Deadpoola mówiony wprost do kamery. Jednak film wrzuca naszego bohatera w historię: ta rozgrywająca się w retrospekcjach to kolejna wariacja na temat origin story, ta dziejąca się współcześnie zaś jest podejściem do schematu (rape and) revenge. W związku z tym Deadpool pozbawiony jest szokujących zwrotów fabuły - ta niedogodność j...

Wyzwanie czytelnicze - Young Avengers vol. 1

DISCLAIMER: notka (w czwartym akapicie) zawiera mniejsze lub większe spoilery (dotyczące wątków queer w omawianym komiksie). Powinnam się już była nauczyć, że robienie planów mi nie wychodzi, zwłaszc za jeśli chodzi o pisanie. Zaskakująco sporo rzeczy po drodze mi wypadło i ambitne plany powrotu do regularności szlag trafiał. Szczęśliwie jednak z powrotem nabrałam motywacji, a wszystko to przez organizowane przez  Rusty   wyzwanie czytelnicze . I tak się jakoś zdarzyło, że wpadłam na kilka pomysłów na teksty o komiksach. Może wpadnie mi do głowy warta opisania pozycja z innego medium, ale samych komiksów powinno mi starczyć na trochę czasu. Zacznę więc od opisania jedynego tytułu, za który Marvel zyskał nagrodę GLAAD - mam tu na myśli Young Avengers Vol 1 i Vol 2 - oboma runami zajmę się w osobnych tekstach. Jak więc zacząć czytać YA? To z pozoru proste pytanie okazuje się być nieco bardziej skomplikowane - mówimy w końcu o komiksie superbohaterskim. Spróbuję jednak być...

Kinowe podsumowanie 2014 roku

2014 powoli się kończy, więc wzorem chyba wszystkich postanowiłam zrobić podsumowanie roku. Skupiłam się przede wszystkim na filmach, które widziałam w kinie (z wyjątkami, głównie telewizyjnymi). Nadal bowiem zostało mi kilka DVD do zobaczenia (głównie z tymi oscarowymi filmami), więc oczywiście listę będą dominować przede wszystkim blockbustery. O zaległościach napiszę kiedy indziej. PPS. Tak, wstydzę się tych zaległości, nadrobię to D: Luty: The Lego Movie Śledziowy zaciesz :D Bardzo chciałam zobaczyć ten film w kinie, ale udało się dopiero z DVD. I wiecie co? IT WAS AWESOME! Serio, to dowcipna ekranizacja zabaw, jakie chyba każdy toczył w dzieciństwie (ja na przykład z tych względów lubię scenę ze "SPACESHIIIIIP!"), okraszona strasznie fajną obsadą w oryginale (zaleta DVD, ale dubbing też daje radę), i w dodatku najlepsze kinowe przedstawienie Batmana (a jak dodamy Wonder Woman i przezabawną relację Supermana z Green Lantern, to niech się powstające Justice League...

Lets go and do some SCIENCE! Czyli recenzja Big Hero Six

Chciałam pójść na film. Całkiem sporo na niego czekałam, interesowałam się wiadomościami o nim, planowałam napisać recenzję. W zasadzie pójście na "Kosogłosa" miałam zaplanowane, gdy rok temu wychodziłam z sali kinowej po "W pierścieniu ognia". Ale po drodze pojawił się cudowny zwiastun nowego filmu Disneya, który pokazałam całej rodzinie. I tak oto już dzień po premierze familia Śledziów znalazła się na seansie "Wielkiej Szóstki". I świetnie się bawiła. But first, lemme take a #SELFIE (musiałam) Wydawać by się mogło, że nie miałabym nic do roboty w sali kinowej wypełnionej dziećmi (i rodzicami), które wydają się być grupą docelową każdej disneyowskiej produkcji. Uważam jednak, że o wielkości tych animacji stanowi fakt, że mogą sprawić frajdę osobie w każdym wieku. Zwłaszcza, że "Wielka Szóstka" była promowana jako film (luźno)oparty na komiksach Marvela. Napisałam już, jak uroczy potrafi być ten film? Jak to często bywa, nie zapozn...

Elżbietańscy superbohaterowie - 1602 Neila Gaimana

Jeden z moich ulubionych kadrów z 1602 - uwielbiam tego Angela. Po kilku dniach poszukiwań udało mi się nabyć najnowszy, 46. tom Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela. Nie mam i nigdy nie miałam ambicji zebrania wszystkich tomów (cztery zeszyty New X-Men z Dobrego Komiksu na przykład kupiłam taniej na Allegro, część innych historii przeczytałam w wersji elektronicznej), jednak kiedy się dowiedziałam, że w WKKM znajdzie się 1602, nie zastanawiałam się zbyt długo. Jest to bowiem pierwszy komiks Marvela, jaki przeczytałam, więc oczywiście mam do niego pewien sentyment. A przy okazji bardzo dobra historia, którą mogę Wam polecić. W dodatku okazało się, że jak niewiele rzeczy, po kolejnym przeczytaniu sprawił mi znacznie więcej przyjemności. Pierwsze skojarzenie z Roanoke...  Fandom SPN jest wszędzie. Autorem 1602 jest Neil Gaiman (znany chociażby z „Gwiezdnego Pyłu”, „Amerykańskich Bogów” czy „Sandmana”). Już samo jego nazwisko mnie zainteresowało. Drugim czynnikiem, który z...

Nie tak dawno temu w całkiem bliskiej galaktyce, czyli Guardians of the Galaxy

Idąc na kolejny film Marvela do kina, oczekuję przede wszystkim dobrej zabawy. W związku z premierą „Strażników Galaktyki” postanowiłam spędzić przed srebrnym ekranem nie dwie, ale aż dziewięć godzin, wybierając się na maraton z całą dotychczasową drugą fazą MCU. Nie była to zmarnowana noc. Cały czas świeciły mi się ukryte pod okularami korekcyjnymi i trójwymiarowymi oczy, gdy widziałam wszystko to, za co kocham te komiksowe historie. W dodatku na maratonie widać było jeszcze wyraźniej, że dostaliśmy cztery filmy, które opowiadają o superbohaterach w konwencjach zupełnie różnych gatunków. „Iron Man 3”   rozpoczął w sensacyjnym stylu, potem nadszedł czas na bliski komedii fantasy „Thor: the Dark World”. „Captain America: the Winter Soldier” zaś ma w sobie coś z polityczno-szpiegowskiego thrillera. Wisienką na torcie był pokaz „Guardians of the Galaxy”. O filmie dowiedziałam się po premierze ostatniego „Thora”, sprawdzając, o co właściwie chodziło w scenie po napisach. Przyzna...

Słowo lub dwa o Comic Conie

Właśnie zakończyło się największe popkulturalne wydarzenie całego roku – San Diego Comic Con. Charakterystyczną cechą tego konwentu jest to, że 1% światowej populacji nerdów i geeków jest na nim i świetnie się bawi, a 99% siedzi przed komputerami z postanowieniem „za rok JA tam będę”. Nietrudno się domyślić, że i Śledź należy do tej drugiej grupy. Przez te cztery dni zostaliśmy zasypani taką liczbą informacji, że trudno się połapać. Przyznam szczerze, że nadal zostało mi kilka ciekawych paneli i wywiadów, które pragnę zobaczyć. Dzisiejszy, nadprogramowy wpis służy właśnie pokazaniu Wam mojej prywatnej selekcji faktów, filmów i zdjęć: tego, co mnie interesowało, bawiło, kazało na siebie czekać… i tego, czego nie było. Zacznijmy od plakatów. Jako, że na Comic-Conie promuje się sporo filmów (głównie blockbusterów), nie można nie zwrócić uwagi na ilość wszelakich plakatów. Urzekł mnie przede wszystkim teaser poster do pierwszej części „Kosogłosa” (potwierdza on tylko niepisaną reguł...