Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2016

Słówko o zeszytach komiksowych

Na jednej z polskich facebookowych grup pojawiło się powracające (podobno) pytanie o zeszytówki w naszym kraju. Dyskusja wyszła całkiem ciekawa, a teraz chciałabym tutaj wrzucić przemyślenia nieco bardziej kompleksowe i koherentne niż te kilka komentarzy z fejsa (choć nie wnoszące nic szczególnie nowego). Bo i sama sytuacja jest całkiem ciekawa i złożona.
Mówi się, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. A mój punkt siedzenia jest nieco inny niż większości wypowiadających się w wątku komiksiarzy. Większość z nich bowiem odnosi się wtedy do wspomnień związanych z kupowaniem w dzieciństwie TM-Semików w pobliskim kiosku. Kiedy ja zaś mówię o zeszytówkach, myślę o komiksowych blogerach z Tumblra, którzy co środę mogą pójść do LCS (Local Comics Store), pogadać ze sprzedawcami i jeszcze wrzucić w Internety selfie z nowymi zdobyczami. Albo o tym, jak to działa na przykład we Francji (który to przypadek jeszcze opiszę). Nie pamiętam bowiem legendarnych Semików (ale pamiętam czarodziejki…